Uwaga... uśmiech!

2020-09-28
Uwaga... uśmiech!

Frans Hals, malarz-portrecista w czasach swojej świetności był wyjątkowo rozchwytywanym malarzem. Był artystą pewnym siebie i swoich umiejętności. Nie wykonywał szkiców, a posługiwał się techniką „alla prima”, czyli malowaniem od razu na płótnie. Dzięki temu zapewne udawało mu się uchwycić osobliwości wielu postaci, ponieważ malował szybko, jakby nie chciał uronić nic z grymasu czy spojrzenia swoich modeli. Był wyjątkowo spontaniczny w pociągnięciach pędzla, ale bynajmniej nie miało to wpływu na jego technikę. A zaczęło się to tak...

Krótka biografia malarza

Frans Hals urodził się w Antwerpii w 1582 lub 1583 roku. Rodzina Halsów, podobnie jak wiele innych, uciekła z rodzimego miasta podczas jego upadku w latach 1584-85. Osiedliła się w Haarlemie, w Republice Holenderskiej. Pierwsze lekcje malarstwa i rysunku Frans Hals pobierał u flamandzkiego emigranta Karela van Mandera. W 1610 roku Hals, malarz w sile rozkwitu swego talentu, został członkiem cechu św. Łukasza i pracował jako konserwator dzieł sztuki z polecenia rady miasta. W dużej mierze były to obrazy religijne, jednak ostatecznie większość uznana została za zbyt „rzymskokatolickie”, aby mogły wisieć w ratuszu. Dlatego Hals Frans musiał poszukać innego źródła utrzymania. Zajął się zatem bardzo intratną w XVII wieku sztuką malarstwa portretowego. Mniej więcej w tym czasie (1610) Frans Hals poślubił Anneke Harmensdochter. Małżonka malarza zmarła zaledwie 5 lat po ślubie, wkrótce po urodzeniu trzeciego dziecka. Jedno z trójki dzieci Halsa zmarło niedługo po matce. Jednak Frans Hals doczekał się jeszcze kolejnej ósemki (!) dzieci, które były owocem drugiego małżeństwa malarza z Lysbeth Reyniers. Współcześni koledzy po fachu Halsa, zgodnie z wymaganiami popytu, przenosili swoje pracownie do tętniącego życiem Amsterdamu. Tak np. uczynił Rembrant van Rijn. Mimo, iż prace Halsa cieszyły się raczej sporą popularnością, malarz holenderski wielokrotnie popadał w kłopoty finansowe. Zwłaszcza w ostatnim okresie życia wiodło mu się dość ciężko. Z racji tego, że żył dość długo, jego stała obecność na rynku dzieł sztuki w końcu znudziła się odbiorcom. Oprócz malowania obrazów Frans Hals pracował jako konserwator, marszand czy... doradca podatkowy. Ostatecznie rada miasta przyznała mu skromną rentę. Świadczyło to o niezwykłym szacunku, jakim darzono go nie tylko jako artystę, ale także jako człowieka. Holenderski malarz zmarł w 1666 roku w Haarlemie. Pochowano go w miejskim kościółku St. Bravo.

Malarz uśmiechu

Frans Hals malował dwa rodzaje portretów indywidualnych. Pierwsze, te na zamówienie, były poważnymi płótnami, które zgrabnie przedstawiały wizerunki nobliwych dam i wysoko postawionych jegomościów. „Portret Jacobusa Zaffiusa” z 1611 roku jest najwcześniejszym znanym obrazem, jaki namalował Hals. Malarz sportretował wówczas pastora Haarlemu. Do grona oficjalnych portretów możemy zaliczyć także „Portret Jacoba Pietersza Olycana” (1625), „Portret Aletty Hanemas” (1625), czy wizerunek wziętego niderlandzkiego prawnika Paulusa van Beresteyna oraz jego małżonki, oba z 1629 roku. Wszystkie te dzieła są przykładnym przedstawieniem znaczących postaci. Jednak Frans Hals lubował się wyjątkowo w malowaniu ludzi prostych. Ich indywidualne portrety są żywe, emanują niezwykłą energią i siłą witalną. Dla malarstwa XVII wieku, które preferowało obojętny bądź zadumany wyraz twarzy, operowanie mimiką i różnorodnością emocji było prawdziwą innowacją. Rewelacyjnie ujęła to w słowa Maria Rzepińska w książce “Siedem wieków malarstwa europejskiego”, pisząc: “U Halsa śmiech jest problemem malarskim i psychologicznym równocześnie, doprowadzonym do rzadkiej wirtuozerii. Artysta ukazuje nam całą gamę wesołości różnego rodzaju: kpiącej, kokieteryjnej, bezczelnej, zawadiackiej”. Z racji tego, że na oficjalnych portretach Hals nie mógł pozwolić sobie na taką śmiałość w ukazywaniu postaci, sam wyszukiwał sobie modeli spośród niskich warstw społecznych. W ten sposób powstały właśnie takie obrazy jak “Cyganka”, “Wesoły pijak”, “Malle Babbe”, “Błazen grający na lutni”, czy “Mulat”. Te portrety to zapis indywidualnego, malarskiego języka, który jest nie tylko odzwierciedleniem osobowości i temperamentu ukazywanych postaci, ale także samego malarza.

Mistrz portretów zbiorowych

Społeczeństwo holenderskie XVII wieku miało niezwykły pęd do grupowania się w różnego rodzaju zrzeszenia. Stąd też tak duża popularność portretów zbiorowych, w których Frans Hals nie miał sobie równych. Pierwszy portret zbiorowy „Bankiet oficerów gwardii cywilnej Św. Jerzego” (1616) przyniósł Halsowi sukces i kolejne zamówienia. Znalezienie się w gronie portrecistów zarządów cechów, przytułków, szpitali, straży miejskich, gwardii cywilnych było w XVII wieku nie lada nobilitacją. Zwłaszcza jeśli chodzi o gwardie cywilne to w okresie kiedy działania wojenne nie były zbyt ożywione, formacje przybierały raczej charakter klubów towarzyskich. Stąd też tematem stawały się spotkania i bankiety, jak na obrazach „Bankiet oficerów Św. Adriana” oraz „Bankiet oficerów Św. Jerzego” (oba z 1627 roku). Tematem tych płócien było kilkunastu mężczyzn, biesiadujących za stołem, choć za każdym razem malarz starał się ująć ich inaczej. Frans Hals miał zmysł w ustawieniu kompozycji, zaaranżowaniu póz, tak, aby ukazać w pełni twarz każdego bohatera. Co więcej, taka swobodna atmosfera sytuacji pozwalała Halsowi na dość dużą swobodę kolorystyczną. Na tych portretach nawet biel kryz i czerń szat i kapeluszy wyglądają na zdrowe i pełne wigoru. Frans Hals zdecydowanie nadawał się do malowania tego rodzaju scenek. Oddawał w pełni klimat tych spotkań, a także witalność poszczególnych postaci. Nic zatem dziwnego, że na brak zleceń w tym temacie nie narzekał. Frans Hals namalował jeszcze m.in. takie portrety zbiorowe jak „Bankiet oficerów Obywatelskiej Straży Świętego Andrzeja”, „Portret oficerów kompanii kuszników pod wodzą kapitana Reyniera Reaela i porucznika Michielszoona Blaeuwa, tzw. Chuda kompania”, „Portret oficerów i podoficerów kompanii strzelców gwardii św. Jerzego w Haarlemie” oraz nieco spokojniejsze w charakterze „Portret regentek domu staruszek w Haarlemie”, „Portret regentów domu starców w Haarlemie”, „Portret regentów szpitala św. Elżbiety w Haarlemie”. Jego dzieła możemy dziś podziwiać w takich słynnych muzeach świata, jak paryski Luwr, Narodowa Galeria Irlandii w Dublinie, Ermitaż w Petersburgu oraz oczywiście we Frans Hals Museum w Haarlemie.

Źródło obrazu Frans Hals „Bankiet oficerów Św. Jerzego”: https://en.wikipedia.org/wiki/Frans_Hals#/media/File:Frans_Hals_013.jpg

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel